Konrad ma 31 lat i perspektywę życia pod warunkiem, co już brzmi groźnie, zebrania miliona 200 tys. złotych. Mężczyzna ma szczęście, że w ogóle jeszcze żyje – gdyby ktoś przejrzał historię jego choroby z ostatnich 13 lat, to chyba by nie uwierzył; i pecha, bo lek, która ma uratować życie nazywa się eculizumab i znajduje się na liście 10 najdroższych leków świata, a nasz NFZ go nie refunduje. W Europie nasz i rumuński, dodajmy. 

konrad foto

Mówi jego siostra: Konrad – wysportowany, pełen energii i życia, pogodny, beztroski chłopak, trenował judo i grał w piłkę. Taki był. Do momentu, kiedy to w 2003 roku zdiagnozowano u niego anemię aplastyczną. Cały świat się zawalił. To był szok. Okresowe badania, które robił jako sportowiec co pór roku wykazały, że wszystkie wartości są mocno poniżej normy. Konrad z dnia na dzień gasł. Leczenie było ciężkie, bardzo bolesne i wyczerpujące ale nie poddawał się. Walczył i tę walkę wygrał. Przynajmniej tak się wydawało… Po dwóch latach, w wyniku leczenia anemii aplastycznej tymoglobuliną (lekiem, który uratował Konradowi życie), zdiagnozowano u niego nocną napadową hemoglobinurię.  To był kolejny cios! Objawy:Hemoliza wewnątrznaczyniowa (krwinki czerwone rozpadają się atakując narządy wewnętrzne), hemoglobinuria, małopłytkowość, zakrzepy, aplazja szpiku. Znowu niewyobrażalne cierpienie. 

Lek ma przygotować Konrada, który ma już przeszczepioną wątrobę, do przeszczepu szpiku. Inaczej zdrowego i przystojnego mężczyznę czeka powolna śmierć, w dodatku w wielkim bólu, bo już teraz wyje nocami, gdy łapie go ta jego nocna napadowa hemoglobinuria.

Oczywiście w moim mieście została uruchomiona akcja, a nawet cały cykl akcji, by tę niebotyczną kwotę zebrać. W Konrada wstąpiła nadzieja, bo do tej pory nie wierzył, że skapnie mu coś z nieba. Do tej pory niebo raczej przychylne dla niego nie było – oczywiście jeśli chodzi o jego zdrowie, bo w chorobie – a i owszem.

To kolejne akcje zbierania pieniędzy na chorych. Do tej pory były to dzieci, które trzeba było ewakuować do Niemiec, bo tylko tam dr Malec, Polak zresztą, potrafił tak reperować serca, że rodzice chorych dzieci nie chcieli je powierzać polskim lekarzom w Polsce.

Zawsze myślę, nagłaśniając jako dziennikarz kolejne tego typu zbiórki ze zrozpaczonymi rodzicami w tle: ile jeszcze? Dlaczego w Anglii, podpytywałam znajomego Anglika, nikt o czymś takim nie słyszał? – Pieniądze na chore dziecko? O czym ty mówisz? Wszystko załatwia kasa chorych, czyli państwo – mówi mi Geoff. 

Stąd nośność akcji WOŚP, która, z czego jesteśmy dumni, jest typowo polskim wymysłem. Żeby starczyło na noworodki, dzieci, seniorów, itd., bo w kasie polskiego państwa jest na wszystko – na przykład na 30 limuzyn za 35 mln zł – ale nie na normalne leczenie ludzi. Opinie o dzikim kraju, o państwie bananowym, o państwie teoretycznym są jak najbardziej na miejscu.

Fundacje, które dostają najwięcej – w ubiegłym roku lider w tabeli, Fundacja Zdążyć z Pomocą, otrzymała 144 miliony, z czego, jak dobrze wiemy, kilka milionów jest przeznaczanych na reklamę, drugie tyle na wynagrodzenia – reszta, wyskubana z naszych portfeli, trafia już bezpośrednio do chorych dzieci, czyli często do lekarzy, którzy powinni leczyć za darmo, w ramach publicznej opieki zdrowotnej, na którą wszyscy łożymy. Ale tak nie jest.

Oczywiście wpłacam na Konrada i na chore dzieci, bo tak mi nakazuje sumienie. Piszę o tym jako dziennikarz, nagłaśniam, proszę.

Jeśli ktoś miałby ochotę wspomóc Konrada oraz jego rodzinę z jego straszną chorobą, podaję nr konta:

Fundacja Pomocy Społecznej ” Chodźmy Razem”, Podaruj 1% podatku.

KRS: 0000276365, Bank Zachodni WBK 1 oddział w Skierniewicach

nr konta: 72 1090 2590 0000 0001 3389 9150 – z dopiskiem ” Na leczenie Konrada Sobolewskiego”

Wiem, że każdy ma wiele osób, którym należy pomóc, trudno wybrać tę jedną czy dwie, których ostatecznie wesprzemy. Może to będzie akurat Konrad?

Ja jednak bardzo wierzę, że każda nasza pomoc wraca do nas jak bumerang. Sprawdźcie, a sami się przekonacie!