Po moim wpisie o Magdalenie, matce Wojciecha, historia zatoczyła koło. Moje malutkie wspomnienie przeczytała Barbara Ahrens-Młynarska, córka pani Magdaleny i siostra Wojciecha Młynarskiego – ta ślicznie nabzdyczona na zdjęciu – od 46 lat przebywająca na emigracji w Szwajcarii.

rep-Arystokraci3-14Pani Basia nawiązała ze mną kontakt, a potem zaproponowała spotkanie w Warszawie, bo na kilka dni przyleciała do Polski celem zaplanowania cyklu wieczorów autorskich.

Barbara Ahrens-Młynarska wydała właśnie tomik poezji pt. „Ślady łez” z naprawdę cudownymi wierszami.

Cudowne było też nasze spotkanie w cukierni Słodki…Słony Magdy Gessler w centrum Warszawy.

Kobieta z wielką klasą i o wielkiej dobroci serca, której życie jest materiałem na książkę. I taka książka ma właśnie powstać, pewnie zostanie wydana w przyszłym roku. Już zachęcam do jej przeczytania, niektóre wątki będą po prostu fascynujące. Choćby o Neli Rubinstein, żonie wielkiego pianisty Artura Rubinsteina, ciotce pani Basi (ojciec Neli, Emil Młynarski, był bratem dziadka pani Basi), u której w Szwajcarii przebywała. 

Pani Basiu, dziękuję za wspólnie spędzony czas. I muszę zacytować choć jeden z wierszy:

„Tego walca nie zatańczy pan już ze mną,

bo po prostu czas upłynął, czas nasz minął,

Ja przytyłam i nie zmieszczę się w sukienkę,

którą tylko na ten jeden bal kupiłam.

Pan obiecał wtedy walca i coś więcej

Co? – nieważne, było, przeszło i nie wróci.

Pan tak mocno trzymał wtedy mnie za ręce,

a walc płynął, pan nie tańczył, lecz go nucił.

No, a dzisiaj, ja już nie chcę tańczyć walca,

Pan posiwiał i tak dziwnie jakoś zmalał.

Ja przytyłam i nie stanę już na palcach.

To już zresztą nie ten walc i nie ta sala.

Tego walca nie zatańczy pan już ze mną,

bo po prostu czas upłynął, czas nasz minął,

Pan posiwiał, ja nie zmieszczę się w sukienkę,

którą tylko na ten jeden bal kupiłam.”

Historia zatoczyła koło, gdyż jakieś 22 lata, podczas spotkania z Magdaleną Młynarską, wręczyłam jej pięknie ilustrowany album z psalmami. Matka Basi i Wojtka była bardzo wierzącą kobietą. 22 lata później jej córka wręczyła mi swój tomik poezji, który jest piękną puentą… no właśnie czego? Że wszystko jakoś do człowieka wraca?

Z Internetu: Polacy mieszkający w Szwajcarii doskonale wiedzą, że nikt, przez ostatnie dekady, nie zajmował się pielęgnowaniem polskiej kultury na ziemi Helwetów tak, jak Barbara Ahrens-Młynarska. Gdyby nie jej energia, konsekwencja, talenty organizacyjne oraz rozległe kontakty, a także odporność na przeciwieństwa i krytykę, nie byłoby tych wszystkich spotkań z ludźmi polskiej kultury i sztuki, które z pewnością wpłynęły na podniesienie jakości życia intelektualnego w polskich domach pod szwajcarskim niebem. 

Przez wszystkie te lata Barbara Ahrens-Młynarska niestrudzenie działała na rzecz szerzenia kultury polskiej na obczyźnie. Najpierw we współpracy z Domem Polskim w Zurichu, a od 1986 roku w założonym przez siebie Klubie Miłośników Żywego Słowa, zapraszającym cztery razy w roku polskich artystów sceny i estrady, dziennikarzy i pisarzy, muzyków i wokalistów. Kanapa, na której nocowali w pokoju gościnnym domu Barbary i Uwego, jej drugiego męża, powinna się nazywać „Łoże Mistrzów”. Spali na niej najwięksi: Ryszarda Hanin, Agnieszka Osiecka, Irena Kwiatkowska, Gustaw Holoubek, Tadeusz Łomnicki, Stefan Kisielewski, Andrzej Łapicki, Jan Nowak-Jeziorański, Ryszard Kapuściński, Tadeusz Konwicki – goście Klubu Miłośników Żywego Słowa, prezentujący polską kulturę szwajcarskiej Polonii.